Większość zespołów, które znam, sięga po 8D albo A3, kiedy pojawia się problem.
To tak, jakby do przybicia gwoździa brać wiertarkę. Narzędzie działa. Ale zajmuje dwa razy więcej czasu, niż powinno.
Czym jest metoda 3C?
Metoda pochodzi z Toyoty i ma jeden cel: szybko zamknąć mały, powtarzalny problem na poziomie linii produkcyjnej. Nie do analizy systemowej. Nie do raportu dla zarządu. Do działania tu i teraz, przez operatora albo lidera zmiany.
Dlaczego prawie nikt jej nie używa?
Bo nie wygląda poważnie. 8D ma osiem kroków, tabelę i podpisy. Wygląda jak praca. 3C wygląda jak notatka.
I właśnie tu tkwi błąd.
Problem solving to nie konkurs na najbardziej rozbudowany formularz. To najszybsza droga od objawu do działania, które usuwa problem. Dla 80% codziennych problemów na hali i w biurze 3C wystarcza. 8D przy małym problemie spowalnia reakcję i zniechęca ludzi do zgłaszania problemów w ogóle.
Jak dobrać narzędzie do problemu?
Narzędzie dobierasz do skali problemu, nie do prestiżu metodyki.
3C
Mały problem, szybka reakcja
Operator albo lider zmiany, jedna kartka, piętnaście minut.
8D lub A3
Problem powtarzający się
Z wpływem na jakość albo na klienta.
PDCA lub DMAIC
Problem systemowy
Obejmuje kilka działów i wymaga analizy danych.
Jeśli Twój zespół używa jednego narzędzia do wszystkiego, to znak, że problem solving stał się procedurą, a nie myśleniem.
Czytaj dalej: 3C działa tylko wtedy, gdy w polu „przyczyna” wpisujesz przyczynę, a nie objaw. Przeczytaj, dlaczego mylimy objaw z przyczyną i ile to kosztuje. A jak AI pomaga w większych problemach, pokazuję na przykładzie diagnozy wad wtrysku z AI.
Problem solving to myślenie, a nie formularz.
A jak to wygląda u Ciebie? Jakiego narzędzia Twój zespół używa najczęściej? I czy dobieracie je świadomie do skali problemu, czy „bo tak jest u nas”?


